Balsamy z masłem shea czyli przeboje z mydlarni

Właściwie wszystko jest w tytule. Balsamy z masłem shea czyli hit naszych stacjonarnych Mydlarni. To jest taki produkt, który kupuje się oczami i … nosem i dlatego w sklepie internetowym ma małe szanse zostać bestsellerem. Chyba, że ktoś zna go z „cywila”. No bo jak opisać zapach, który w wypadku tych balsamów jest niesamowitym atutem? W przypadku produktów do ciała jest to zresztą jeden z najważniejszych atrybutów na równi ze stopniem nawilżania i odżywiania skóry czy wchłanialności. Moje stacjonarne klientki posmarowane „na drogę” różnymi wersjami „do przemyślenia” wracają po 10 minutach po zakup konkretnego balsamu bo mówią, że głupio wyglądają idąc ulicą i wąchając raz po raz inną część ciała posmarowaną balsamem. Bardzo to przyjemne, ale dla widzów nieco podejrzane 😉

 

balsamy z masłem shea marchewkowy
balsam marchewkowy z masłem shea

Klasyczne balsamy do ciała mają fazę tłuszczową i wodną połączone emulgatorami. Tu mamy do czynienia z kompozycją maseł i olejków, nie ma w ogóle wody. Co się z tym wiąże? Na pewno „treściwość”, to są konkretne tłuste smarowidła, ale za to niezwykle wydajne, wystarczy niewielka ilość do posmarowania sporej powierzchni skóry. Trzeba dać im chwilę, wtedy wchłaniają się do matu pozostawiając delikatny film na skórze. Brak fazy wodnej sprawia, że są doskonałe  kiedy trzeba skórę chronić, jako preparaty okluzyjne np na mróz (polecamy narciarzom)

Bazą balsamów jest masło shea i już to tylko sprawia, że mają doskonałe działanie na skórę bo masło shea to samo dobro i już.  Odżywia, nawilża, zmiękcza i uelastycznia skórę, a co najważniejsze działa przeciwzapalnie i łagodząco. Dlatego jest idealne nawet dla skóry ekstremalnie suchej czy podrażnionej, popękanej. Kompozycja uzupełniona jest o naturalne olejki: migdałowy, awokado, kokosowy oraz ekstrakty: mango, algi, zielona herbata i inne, różne w zależności od rodzaju balsamu. Oczywiście nie ma parafiny ani chemicznych „atrakcji” zapachowych czy konserwujących. Konserwantem jest ekstrakt z pestek grejpfruta.  Uwaga dla wegan: w składzie jest wosk pszczeli.

balsamy z masłem shea

Nie przekażę Wam on line ani zapachu ani innych walorów więc musicie uwierzyć na słowo, że naprawdę warto.

Do wyboru macie:
marchewkowy z beta-karotenem
algi
grecki
z olejkiem arganowym
pomarańcza&chili
białe piżmo
zielona herbata
liczi z kwasem hialuronowym

http://www.kosmetykirosyjskie.pl/Balsamy-z-maslem-shea-na-wage-c30#t

Znacie, używałyście ?

6 thoughts on “Balsamy z masłem shea na wagę czyli przeboje z mydlarni

    1. No tak czasem klienci szczególnie panowie pytają czy to smalec i czy mozna to zjeść. Ten żółyty to marchewkowy w rzeczywistości jest bardziej pomarańczowy więc z masłem nie pomylisz 😉

  1. Mam złe doświadczenia z zapachami naturalnych kosmetyków. W UK chyba to się nazywało Lush… z kilometra było wiadomo co to za sklep 🙂 Ciekaw jestem tego co mówisz…

    1. Naprawdę? U mnie w sklepach zwykle na Dzień Dobry słyszę „ale tu pięknie pachnie”. A pachną właśnie balsamy i ręcznie robione mydła bo te nie sa szczelnie zapakowane. Ale ważne jest, że są aromatyzowane naturalnymi olejkami.

    1. Czyste masło jest rewelacyjne i na wszystko. Popękane pięty nie tylko nawilża ale je wręcz goi. Jednak niektórzy lubią kiedy balsam przyjemnie pachnie a ta kwestia przy masełku shea jest dyskusyjna

Dodaj komentarz