Kosmetyki rosyjskie

Kiedy zaczynałam przygodę z kosmetykami zza wschodniej granicy miałam taką refleksję czy w ogóle klienci będą chcieli to kupować. Ale szybko wytłumaczyłam sobie, że nie ma powodów do obaw. I z perspektywy czasu widzę, że (na szczęście) miałam rację. Tylko kilka razy klientki wyraziły wprost jakieś zastrzeżenia. Jedna kategorycznie powiedziała, że ”ruskie to nie, dziękuje bardzo”. Druga spytała: a co oni mogą mieć dobrego? I to by było na tyle.
O sprawie zapomniałam, ale ostatnio na blogach, na które zaglądam znów spotkałam się z podobnymi reakcjami. Ktoś napisał, że nie miałby odwagi nałożyć tego na twarz, ktoś inny, że nie ma zaufania. I tak sobie myślę jakie mogą być powody. Czy nie jest aby tak, że traktujemy Rosjan z „zachodnią” wyższością, trochę lekceważąco i protekcjonalnie, no bo co tam może być dobrego, przecież tam tylko wszędzie ruski„bardag” w takim razie kosmetyki rosyjskie też nie są nic warte. A przecież nie jest nam przyjemnie kiedy dokładnie tak nas traktują Niemcy (z ich krzywdzącym, pogardliwym Polnische Virtschaft), Francuzi czy Anglicy.

Nie namawiam nikogo do bezkrytycznego uwielbienia dla rosyjskich kosmetyków. Rosja to ogromny rynek, są setki i tysiące firm i większość z nich sprzedaje chemię jak wszędzie. Ale te marki, które robią furorę w naszym internecie to w większości naprawdę naturalne kosmetyki o bardzo dobrych składach, wiele z nich ma certyfikaty ekologiczne ICEA, a to jest włoska nie rosyjska organizacja, więc „po znajomości” certyfikatów raczej nie nadali.

Przy okazji taka uwaga, jakoś nie zauważyłam podobnych wątpliwości w odniesieniu do arabskich czy indyjskich kosmetyków, a w ich przypadku (np. co do poziomu higieny) można by mieć przecież niemałe zastrzeżenia.

A na deser jeszcze informacja:
W grudniu Natura Siberica uruchomiła swój pierwszy kosmetyczny butik w …Tokio. Trzeba to traktować jak ogromny sukces, gdyż Japonia słynie z bardzo rygorystycznych wymagań jakościowych w odniesieniu do kosmetyków. Prawie rok trwały badania i proces certyfikacji i udało się! Czy to przekona nieprzekonanych ?

Sklep KosmetykiRosyjskie.pl

A Wy co o tym sądzicie?

9 thoughts on “Kosmetyki rosyjskie – ależ owszem, ależ tak!

  1. Ja nie mam uprzedzeń do kosmetyków rosyjskich. Szampon Love2Mix to najlepszy produkt do włosów, jaki miałam. Nie lubię natomiast Babuszki Agafii, ale tylko dlatego, że po prostu u mnie spisała się kiepsko, a nie dlatego, że jest rosyjska. I o wiele bardziej odrzucają mnie właśnie produkty arabskie 🙂

  2. hm, z pewnym niedowierzaniem podchodziłam do rosyjskich kosmetyków, w moim wypadku wynika to jak myślę, ze stereotypu;) Jednak, jak na razie nie zawiodłam się… Myślę, że przekonać można się tylko i wyłącznie na własnej skórze, słowa nie oddadzą efektów i przyjemności stosowania:)

    pozdrawiam serdecznie
    🙂

  3. To może najpierw napisz mi parę słów na temat Twojej skóry to będzie łatwiej zaproponować.
    A moje hity to:
    serum Planeta Organica z żeń-szeniem i jagodami goji- uwielbiam!
    ostatnio testuję Absolut krem liftingujący Natura Siberica,
    stale na półce ( bo cała rodzina używa) są kremy organiczne i serum Babuszki Agafii
    szampony :moje ulubione Natura Siberica, reszta rodziny Czarny Babuszki Agafii
    do mycia żele Planeta Organica z olejkami – cedrowy, oliwkowy, rokitnik
    no i oczywiście olejki – to juz nie rosyjskie ale must have – arganowy i z pestek dzikiej róży
    No i masło shea – na wszystko ! Nie wiem jak żylismy kiedy go nie było

  4. Miodunko, ja kocham rosyjskie kosmetyki pomimo tego, że moja mama ciągle mówi również, ze nie wierzy w te składy, bo mówi, że piszą jedno a sam skład sobie i na pewno tego wszystkiego tam nie ma 🙁 Ale u mnie się genialnie sprawdzają- cera przestała kaprysić i nie mam już wyprysków, używam ostatnio praktycznie wyłącznie kremów rosyjskich do twarzy, nie odważyłabym się już kupić żadnego drogeryjnego kremu do twarzy :))

Dodaj komentarz